Ostatnio znów głośno o marihuanie. Za każdym razem nie "kłuje" mnie w oczy sama sprawa używki ale hipokryzji jaka wylewa się wtedy ze środków masowego przekazu.
Wystarczy odpowiedzieć sobie kto ma sprawować kontrole nad twoim życiem. Ty czy urzędnik?
Jeżeli chce ktoś palić to niech pali. To jest właśnie kwestia właściwego podejścia. Tu nie chodzi o to czym jest marihuana tylko jak my budujemy nasze państwo. Czy prawo to zbiór zasad które są wygodne określonym ludziom lub dają poparcie wyborcze. Czy prawo to zasady naszego współżycia. Gdzie każdy z nas jest odpowiedzialny za nasze życie a nie jakiś urzędnik. Kwestia jest konsekwencji palenia i picia. Jeżeli ty palisz to dlaczego ja mam później płacić za twoje leczenie? Życie toczy się wokół pieniędzy zatem jeżeli palisz to płacisz wyższą składkę zdrowotną albo w obecnym systemie NFZ nie pokrywa leczenia raka płuc czy krtani. Zachorujesz to twoja sprawa. Nie masz kasy, umieraj. Brutalne ale paru pierwszych wyciągnie kopyta i później ludzie będą uważać.
Do tego sprawa picia i palenia powinna być brana pod uwagę przy wypłacaniu każdych świadczeń socjalnych. Jest w krwi ślad. Nie ma kasy. Stać cie na używki to znaczy, że masz kasę.
Po rozwiązania techniczne należało by się zgłosić do uczelni czyli ogłosić konkurs z grantem finansowym na opracowanie takiego systemu. Np. bankomat, który nie tylko będzie sprawdzał tożsamość na podstawie układu naczyń krwionośnych ale weryfikował ślady po używkach a pieniądze wypłacane co tydzień.
Tomasz Urbaś na swoim blogu umieścił jakiś czas temu serie ciekawych postów na temat szczęścia ludzkości. Tak. Mamy szczęście mieszkać w całkiem spokojnym okresie historii Ziemi.
Nie było by facebooka i transformacji w społeczeństwo informacyjne gdyby w latach 70-80 powtórzyła się flara słoneczna z 1859. Zniszczona została by cała elektronika i linie energetyczne. A jednak takie zjawiska zdarzają się średnio raz na 500 lat co dało nam możliwość dokonania wielu odkryć komputerowych i przekształcenia społeczeństwa. Mamy szczęście.
Pan Urbaś pokazuje nam rozmiar naszego szczęścia w tysiącleciach. W poście podaje:
1. przed 11 tys. lat działała jakaś potężna siła, która efektem działania były współliniowe zmiany stężenia większości jonów, nie przesądzamy przy tym czy źródłem tej siły było jedno, czy więcej zjawisk, 2. po 11 tys. lat temu siła ta w praktyce zanikła, pozostał jedynie stały trend odpowiadający niskiemu współczesnemu poziomowi stężenia kationów wapnia,[...]
Czyli od 11 tys. lat mamy czasy spokojne bez wybuchów super wulkanów, uderzeń dużych asteroid-ów, ogólnie bez dużych zmian zmian klimatycznych. Mniejsze zmiany mieliśmy. Zakładano karczmy na Bałtyku i używano sań aby dostać się do Szwecji a z drugiej strony Grenlandia była zielona.
Zagrożenia nie znikły. Dalej mamy super-wulkany na Ziemi np. Yellowstone. Dalej w kosmosie latają duże skały a Słońce jako aktywna gwiazda może się zmieniać. Przypominają nam o tym programy popularno-naukowe w telewizji a czasem filmy. Piszą również gazety tak jak Gazeta Wyborcza napisała "Zagłada nadejdzie z nieba".
Artykuł opisuje aspekty impaktów w Ziemie oraz aktywności Słońca. Robimy postępy z kontrolowaniem co lata wokół naszej planety ale dalej jeszcze mamy dużo pracy. Odnośnie Słońca też nie jest różowo.
Analiza danych z Keplera wskazuje, że na powierzchni obcych gwiazd mniej więcej raz na 800 lat zdarzają się rozbłyski sto razy silniejsze. A co pięć tysięcy lat następują zaś rozbłyski monstrualne, nawet o tysiąc razy większej mocy - informuje najnowsze wydanie "Nature".
Odpowiednio duży wybuch na Słońcu mogłby zerwać warstwe ozonową a później nas upiec. NASA uspokaja.
Problem roku 2012 wywodzi się z przepowiedni majów o końcu cyklu. Majowie lubili cykle i jak widać wiele rzeczy dzieje się w cyklach. Nawet Majowie nie mówili jednak o końcu Świata. Ostatnio odkopano ich pokój astronomiczny i są tam opisane kolejne cykle po 2012.Zatem koniec Świata odwołany.
Wczoraj odcinek serialu TVP "Rancho" został zakończony fajnym dowcipem "Jak ty przeczytałaś trylogie Sienkiewicza to ty nie zrezygnujesz". Od razu sobie przypomniałem moje podejście do trylogii gdzie po kilku stronach opisu dałem sobie spokój. Do "Władcy pierścieni" podszedłem zupełnie inaczej a ta pozycja ma również nudne elementy opisowe. To tej pozycji miałem motywacje bo jest to książka fantazy uznawana za klasykę więc jako miłośnik nie mogę sobie pozwolić na takie braki. Elementy opisowe pomijałem w większej części. Przeczytanie trylogii powinno być jako achievement życia szczególnie młodzieńczego bo wtedy opinia o lekturach jest jasna "nudne, nie da się czytać, lepiej kombinować jak obejść". Przebrniecie przez taka lekturę będzie prawie jak przebiegniecie maratonu.
Demokracja to głos ludu ale także metoda gdzie 3 idiotów przegłosuje 1 mądrego. Jednak nie wymyślono lepszego systemu który dawał by równość na starcie.
Przykładem demokracji jest ostatni wybór Jarzębina - "koko euro spoko" na hymn reprezentacji Polski.
Naród wybrał to ma.
Oficjalnym przebojem Euro 2012 jest piosenka Oceana - Endless Summer. Dla mnie jest jeszcze bardziej beznadziejna niż przebój zespołu Jarzębina.
"Endless Summer" jest po prostu zwykła piosenką gdzie jedyne powiązanie z piłkarskim Euro w Polsce i Ukrainie to teledysk. I nawet teledysk jest śmieszny bo co ma jamajska plaża do Euro? Ludzie którzy są odpowiedzialni mogą zawalić. Oczywiście mogą też po prostu kierować się nie "naszym" interesem.
Klątwą demokracji jest to ze większość nie wie o czym i na kogo głosuje. Lepsze to niż podejmowanie decyzji w zaciszu gabinetów.
Po wyborach została nam ciekawa piosenka. Taka rodzima folklorystyczna piosenka.
Tylko teraz pomyśl. Ci sami ludzie głosują też w wyborach do parlamentu.
Profesor fizyki Jan Stanek napisał list do Gazety Wyborczej opublikowanym również na stronie. Jest to kolejny odzew w cyklu artykułów który zaczął Andrzej Klesyk Prezes PZU z artykułem zarzucającym uczelniom ,że produkują bezrobotnych. Bardzo się ciesze z tych artykułów bo wcześniej pisałem o podobnych rzeczach zatem mogę szukać oparcia w cudzych przemyśleniach.
Profesor Stanek pisze "Został sprowokowany wpisem na pewnym forum dyskusyjnym, zaczynającym się od słów: "Jestem doskonale wykształconą młodą polką..." (pisownia oryginalna). Czuję się w obowiązku zwierzyć się Wam z bardzo przykrej tajemnicy. Nie jesteście - większość z Was - dobrze wykształceni, a jedynie tak Wam się wydaje. Zostaliście oszukani najpierw przez nauczycieli, a potem przez wykładowców."
Uważam że to rozumowanie powinno się rozciągnąć dalej. Zostali oszukani przez rodziców, rodzinne i znajomych, że papier daje wykształcenie. Mam nadzieje, że dyskusja o tym spowoduje zmiany. Zmianę choćby mentalności, która wpłynie w przyszłości na decyzje. Pan Żakowski w swoim dzisiejszym artykule (nie związanym z tematem) używa "[...]zmarnowane przez młode pokolenie na niby-studia dające niby-kompetencje.". Im więcej osób to będzie powtarzać, do większej ilości odbiorców to dojdzie.
23 kwietnia to Światowy Dzień Książki. W ten szczególny dzień może zastanówmy się nad książką. Czytanie książek zostało określone jako czynność zamierająca. "Jak wynika z ostatnich badań czytelnictwa, przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową, 56 proc. Polaków nie wstydzi się przyznać do tego, że w ostatnim roku nie przeczytało żadnej książki. Chodzi tu o kontakt nawet ze słownikiem, książką kucharską, komiksem, albumem czy przewodnikiem." (źródło tvp.info). Rozpoczęto kampanie społeczne odnośnie czytania. Zgodnie z hasłem "czym skorupka za młodu nasiąknie" mamy kampanie aby czytać dzieciom.
Także kampania aby dorośli czytali
Jest to kampania realizowana pod hasłem "Czytaj! Zobacz więcej".
Przekaz jest prosty - czytasz jesteś lepszy. Tylko, że to prosty przekaz reklamowy.
Dlaczego powinniśmy czytać?
tl;dr czyli "too long; didn't read" po polsku "za długie; nie przeczytałem". Ten skrót można spotkać na różnych forach. Chodzi o to, że człowiek który nie czyta, nie jest w stanie przyswoić sobie większych partii tekstu. Jest to widoczne także na portalach informacyjnych a dokładniej jest to widoczne w długości tekstów i akapitów w wiadomościach. Ilość użytkowników to wynik finansowy czyli im bardziej zaniżymy poziom tym mamy więcej potencjalnych użytkowników. Komunikatory, fora internetowe i SMS przyzwyczajają nas do kilku-zdaniowej komunikacji. Bez czytania będziemy skazani na taką powierzchowną formę komunikacji.
Dlaczego nie czytamy?
Na ten temat to się sporo osób wypowiadało i można znaleźć różne dyskusje np tu. "Wygraj 23 książki na Światowy Dzień Książki!". Wypowiedzi są różne (np. książki są za drogie) ale chciałbym zwrócić uwagę na post "emilki" - "Może, gdyby odświeżyć trochę kanon szkolnych lektur (z którymi i ja, książkowy mól, zawsze miałam nie lada problem), nie byłoby karą czytanie."
Jeżeli nie mamy przykładu od rodziców to z książką spotykamy się w szkole. Tam zostajemy katowani i torturowani książką. Z mojego doświadczenia to pamiętam 2 lektury z całego procesu edukacji, które przeczytałem z przyjemnością to "Dzieci z Bullerbyn" oraz "Mistrz i Małgorzata". Reszta zniknęła w pamięci albo przestałem czytać po pierwszych stronach bo się nie dało. Język polski to żywy język w którym autorzy piszą nowe książki. Świat się zmienia, język się zmienia a edukacja dalej pruska.
Dlaczego książka?
Czy każde czytanie rozwija cię? Nie. Czy tylko czytanie rozwinie Cię? Nie. Tak jak w każdym sporze pojawia się elita która ma traktuje rzeczy bezrefleksyjnie. Błędnie uważa, że jak dużo czytasz to jesteś nad-człowiekiem. Porównując książkę i telewizje należy pamiętać, że uogólniamy. Do tego ludzi którzy wolą telewizje nie biorą udział w dyskusji bo są zajęci oglądaniem. A trochę poważniej to zawszę będzie grupa osób nie zainteresowana. 56% osób nieczytających to 44% tych co czytają świadomie. Oni wybierają książkę jako środek przekazu, który im pasuje. Czytając książkę wyobrażamy sobie i mamy refleksje. To te wyobrażenia, refleksie i memy chce przekazać nam autor ale większości chce opowiedzieć ciekawą historie. Morał historii będzie widoczny również na ekranie telewizora, również gdy popłynie z głośnika z audiobooka. Jeżeli coś nie istniało jako książka to może być ciekawą historią. Dlaczego np. "Spirited Away" nie może zostać lekturą szkolną?
Ludzie są różni. Jedni chcą piwa i igrzysk a inni emocji. Jednak te
emocje nie musi dawać książka, mamy filmy, seriale. Książka to statyczna
historia. Co gdy ja chcę mieć wpływ na akcje? Wybieram grę.
DARPA ogłosiła plany nowego konkursu o 2 mln dolarów. Konkurs ma na celu wytworzenia robota, który będzie działał w warunkach szkodliwych dla człowieka w środowisku miejskim (dokładniej to w fabryce). Poglądowo będzie to robot który po ewakuacji ludzkiego personelu może zostać wysłany i załatwić sprawę np. w Elektrowni Atomowej.
Jest to bardzo istotna sprawa bo chociaż przy awarii w Fukushimie nie było ofiar to należy pamiętać o odważnych ludziach wysłanych na pewną śmierć z choroby popromiennej w Czernobylu.
W filmie poniżej od 3:14
Wynikiem konkursu będą raczej roboty humanoidalne bo zadania narzucają pewne rozwiązania ruchowe. Zadania to:
- poruszanie się po drabinie i podestach
- poruszanie się po gruzowisku
- obsługa pojazdu - quada
- obsługa narzędzi, instalacja elementów
Zadanie z autonomicznymi samochodami zademonstrowało ogromny postęp po rozpoczęciu konkursu. W 2004 roku najlepsze auto pokonało 11 km z 200 zaplanowanych. W następnych latach nie tylko jeździły po wyznaczonej trasie ale uczestniczyły w ruchu samochodowym.
Obecnie rozwiązań humanoidalnych jest kilka. Najnowszy filmik pokazała firma Boston Dynamics z swoim robotem "Petmen".
Jest jeszcze kilka robotów z innych firm ale żaden nie spełnia od razu wymagań nowego konkursu.
Pisze o robotach humanoidalnych ale może lepsze rozwiązanie to duża ośmiornica. Jak popsci donosi prace trwają.